Komunikaty prasowe w internecie

On 15 maja 2013

Pożądany wizerunek firmy kształtuje się nie tylko poprzez udzielanie odpowiedzi i informowanie o zmianach w organizacji, ale także poprzez monitorowanie i wpływanie na „każdego zainteresowanego”. Strategia public relations powinna zakładać budowę społeczności internetowej, skupionej wokół witryny firmy.

komunikaty PR - jak je budować, aby odnosiły efekt?

Można i powinno się to robić poprzez takie narzędzia jak darmowe konta pocztowe, blogi, newslettery, ale także poprzez aktywności w social media, konkursy, ankiety, gry sieciowe. Dzięki takim rozwiązaniom można założyć, że dyskusja będzie prowadzona właśnie przez zaangażowanych do tego pijarowców, a wizerunek w oczach społeczności będzie dokładnie taki, jaki być powinien. Jednym z istotniejszych, konkretnych zadań  stawianych PR-owi  jest tworzenie i przekazywanie komunikatów oraz informacji prasowych.
Komunikat prasowy ma składnię podobną do form literackich. Powinien obejmować tytuł, lead (zajawkę), rozwinięcie, a na samym końcu oczywiście zakończenie.

  • Tytuł – jest maksymalnym streszczeniem komunikatu. Dobrą praktyką jest tytuł jednozdaniowy, a nawet jedno – równoważniko-zdaniowy.  Tekst ten jest jednym z kluczowych wyróżników komunikatu, i czasami to właśnie dzięki niemu mamy większe szansę na publikację w mediach. Ważne jest, aby zawierał pewne słowa kluczowe, takie jak np. nazwa firmy.
  • Lead (lid, zajawka) – jest rozwinięciem tytułu i podaje najważniejsze informacje, odpowiadające na pytania: Kto?, Co?, Gdzie? oraz Kiedy?  To tutaj czytelnik podejmuje właściwą decyzję, czy wybrany tekst go zainteresuje i czy warto czytać dalej. Nie należy tutaj podawać oczywiście wszystkich informacji – nie ma na to miejsca. Musimy pozostawić część merytorycznych informacji do przekazania za chwilę. Gdzie?
  • W ROZWINIĘCIU.  Tak jest, to tutaj musimy przedstawić dokładnie cały aspekt sprawy. Uwaga – nie możemy zanudzać czytelnika! Musimy pamiętać, że tekst informacji prasowe,j mimo całej swej powagi (czasami wymaganej przez komunikację korporacyjną Klienta) musi być ciekawy – to nam daje szansę na publikację. Pamiętajmy, że nawet najbardziej składny i merytorycznie poprawny tekst nic nie zdziała, jeżeli nikt go nie zobaczy!;)
  • Zakończenie – to krótka informacja uzupełniająca. Przykładowo, możemy umieścić tam zwięzłe informacje o firmie, jej kontrahencie (jeżeli informacja dotyczy współpracy), bądź w przypadku jakiegoś zagadnienia pojawiającego się w tekście – krótkie wyjaśnienie pojęcia.
  • Informacje kontaktowe. W górnej części komunikatu (czasami w dolnej),  powinny  się znaleźć dane osoby odpowiedzialnej za komunikację oraz data wydania komunikatu. Oprócz tego może się w tym miejscu znaleźć adres internetowy organizacji, czy też odnośnik do centrum prasowego.

Powyższy opis zawiera zaledwie najważniejsze informacje – niezbędne podstawy wiedzy, jakie musi posiadać każdy konsultant PR, a które czasami są „zapominane”. Przy pisaniu informacji prasowych ważna jest nie tylko wiedza, ale także intuicja, którą można jednak wypracować w sobie. Prawdziwą wiedzę „jak to się robi” można zdobyć jednak tylko podczas stałej pracy przy obsłudze komunikacji zewnętrznej przedsiębiorstwa. Tylko tym sposobem można wytworzyć u siebie coś, co niektórzy nazywają „lekkością pióra”.

Na koniec kilka zdań o samym charakterze komunikatów PRowych i o tym, dlaczego czasami ich akcept za długo trwa;). Wynika to z prostego powodu –  informacja prasowa/PR jest to oficjalne stanowisko firmy. Stanowisko, z którego nie można się wycofać – jakakolwiek nieścisłość traktowana jest zarówno przez media jak i społeczeństwo jako przejaw słabości firmy, a zwykły błąd może być zinterpretowany jako świadome kłamstwo lub próba zafałszowania rzeczywistości. Najważniejszą cechą informacji prasowych jest jednak ich zasięg i możliwość wyjaśniania i informowania w sposób zazwyczaj całkowicie bezstronny dla firmy.
Pod warunkiem, że jest ciekawa i zawierająca wyczerpujące informacje podane w odpowiedni sposób:)

5 najpopularniejszych błędów na Facebooku, których można łatwo uniknąć

On 13 maja 2013

Mówiąc  „social media”,  myślimy zazwyczaj – Facebook. Jest on obecnie najpopularniejszą stroną internetową na świecie. Jednak wiele osób prowadzących fanpage, często powiela proste gafy lub pomyłki swoich poprzedników. Błędów tych można łatwo  uniknąć, trzeba tylko być ich świadomym.  Poniżej subiektywna lista najczęściej spotykanych potknięć na Facebooku:

  1. Za częste wpisy. Według Track Social, optymalną liczbą postów są 3 dziennie. Z każdym następnym, następuje wyraźny spadek skuteczności każdego kolejnego wpisu. Należy jednak pamiętać, że liczba trzech postów na tydzień to sugestia i oczywiście nie można tego traktować, jako jedynie słuszne rozwiązanie – jest to jednak punkt wyjścia do ustalenia optymalnej liczby dla własnego fanpage.
  2. Brak optymalizacji działań. Wielu administratorów zapomina o optymalizacji swoich postów, a także nie sprawdza statystyk zaangażowania. Niezbędne jest stałe monitorowanie efektów swoich działań, a przede wszystkim reakcji, jakie wzbudzają wśród fanów. Liczbę lajków czy komentarzy warto porównywać z liczbą osób, które zobaczyły wpis (przez np.  Facebook Insights). Nie wiemy czemu, ale sporo osób zapomina np. o wskaźniku „przyjaciele fanów” – a jest to ogromny potencjał, który można z czasem wykorzystać.
  3. Długie teksty. Najpopularniejsze posty na Facebooku mają do 70 znaków. Dłuższe wpisy nudzą
     użytkowników, a czasami odstraszają ilością informacji do przetworzenia. Posty powyżej 140 znaków mają o ok 30% mniejszą skuteczność (Źródło: Track Social.). Wniosek jest prosty: należy pisać krótko,  na temat, a przede wszystkim ciekawie.
  4. Skupianie uwagi przede wszystkim na zdobywaniu lajków. Kliknięcia „Lubię to” owszem, są ważne – stanowią potwierdzenie, że fanpage skupia wokół siebie zaangażowane osoby. Nie może to być jednak cel sam w sobie. Najważniejszym zadaniem strony marki na Facebooku jest prezentacja brandu i bezpośrednie zainteresowanie użytkownika. Założenie fanpage i w pierwszej kolejności zdobywanie lajków treścią niepowiązaną z tematyką strony jest stratą czasu i pieniędzy. Lajki powinny być dodatkiem, ukazującym skalę zaangażowania wśród społeczności Facebooka.
  5. Zbyt duże zaufanie do skuteczności aplikacji i zakładek. Aplikacje na fanpage są ładne, ciekawe i wciągające. Duże firmy i niektóre media wykorzystują je, aby przyciągnąć fanów na swoją stronę, ale nie są to ich podstawowe działania. Często niestety zapominają, że przy uruchomieniu każdej aplikacji pojawia się mały ekran, który prosi o danie dostępu do dużej części informacji o użytkowniku oraz o pozwolenia na publikowanie informacji w jego imieniu. Nie ma jeszcze dokładnych danych na ten temat, ale różni analitycy szacują, że około jedna na cztery osoby rezygnuje ze skorzystania z aplikacji na tym etapie. Należy zadać sobie pytanie czy nie warto skupić się na podstawowych narzędziach Faceboka, z których korzystają prawie wszyscy jego użytkownicy?

2013 rok będzie czasem całkowitego otwarcia i szczerości

On 25 lutego 2013

Serwis trandwatching.com szacuje, że w 2013 roku brandy pójdą o krok dalej od dotychczasowej polityki „nie mamy niczego do ukrycia” i zaczną stale informować o wszystkim, co się dzieje w przedsiębiorstwie. Marki mają odchodzić od typowych, szumnych i zawikłanych pojęć, na rzecz jednoznacznych i klarownych dowodów oraz sprawozdań dotyczących aktualnych wyników. Transparentność przekazu staje się powoli standardem, niezależnie od istniejących (bądź nie) wymagań konsumentów w tym zakresie. Powszechną rzeczą w nadchodzącym roku stanie się totalna szczerość przekazu.

Dlaczego tak się stanie? Statystyki mówią same za siebie:

  • Odsetek konsumentów ufających decyzjom, podejmowanym przez sektor biznesowy, spadł z 56% do 53% w 2012 roku. (Edelman, styczeń 2012)
  • Liczba ludzi, twierdzących, że marki mają pozytywny wkład w ich życie, kształtuje się na poziomie 8% w Europie oraz 5% w USA. Interesujące jest to, że w Chinach i Ameryce Łacińskiej udział ten wynosi 57% oraz 30%! (Havas, luty 2012)
  • 69% konsumentów w Stanach Zjednoczonych twierdzi, że bardziej lubią marki, które mówią publicznie o swoich wynikach.

 

Dzięki tym zależnościom mieliśmy już w 2012 roku do czynienia z całkowitą transparentnością przekazu. 2013 będzie kontynuował ten trend i stanie się rokiem masowego zastosowania polityki całkowitej szczerości. Poniżej kilka przykładów zastosowania tej komunikacji z 2012 roku:

  • McDonald’s – w wrześniu 2012 r we wszystkich menu oraz na szybach McDrive-ów w USA umieszczono informacje o kaloryczności każdego produktu. Akcję połączono z promocją menu „Favorites Under 400 Calories” zawierającą lżejsze dania, (hamburgery rybne, z jajkiem etc.)
  • Natura – brazylijska marka eko-kosmetyków w corocznym raporcie publikuje wszechstronną listę swoich wszystkich socjo-środowiskowych celów, w tym także niezrealizowanych. Cele takie jak konsumpcja wody, czas szkolenia pracowników oraz redukowanie strat stałych, są opatrzone adnotacją „ Nie Wykonane”, oraz zostają przeniesione jako cele na rok następny.
  • Kimitachi – japońska restauracja otwarta na zasadach franczyzy w Brazylii. Klienci zamawiający potrawę mają możliwość podążania za całym procesem przygotowania posiłku za pośrednictwem systemu monitoringu, zainstalowanego w kuchni restauracji i podłączonych do niego ekranów w restauracji.

Trendy: rozwój brandów z rynków wschodzących

On 26 stycznia 2013

Po raz pierwszy w historii, PKB krajów rozwijających się przewyższy PKB krajów rozwiniętych. Przez ostatnie 20 lat rozwinięte rynki półkuli północnej skupiały się na dostarczaniu produktów i usług dla dopiero co powstałych i rozwijających się rynków. Ten trend jednak nie mógł trwać wiecznie!

Wschodzące rynki są już na tyle silne, że będą zaopatrywać rozwijające się kraje w produkty i usługi, dotąd dostarczane przez marki pochodzące z państw rozwiniętych – podają analitycy trendwacthing.com

Już teraz chińskie i brazylijskie firmy zaopatrują klasę średnią w Turcji, Indiach czy też w RPA . Marki z tych krajów zdobyły ogromne doświadczenie operując w szybko rosnących gospodarkach oraz zaopatrując mającą coraz większe znaczenie, własną klasę średnią.  Dlatego analitycy spodziewają się,  że następne globalne potęgi będą pochodzić właśnie z tych rynków.

Przykłady?

  • Marka Lenovo,  pochodząca z Chin, w październiku 2012 zaczęła sprzedawać smartfony w Indonezji w obniżonych cenach, dopasowanych do rynku. Producent zapowiedział już, że w marcu 2013 r. nastąpi premiera smarfona, dedykowanego specjalnie dla rynku Indyjskiego.
  • Amazonas Sandals – ta brazylijska marka zapowiedziała że w tym roku ma zamiar otworzyć swój pierwszy sklep w Guangzhou (Chiny). Sandały tego producenta są zrobione w 80% z materiałów pochodzących z recyklingu oraz z naturalnego kauczuku.

To jednak nie koniec nowości. Oprócz przewrotu ekonomicznego, równolegle rozprzestrzenią się wartości kulturowe pochodzące właśnie ze wschodzących rynków.

Symbole, tradycje, oraz style życia dotąd bagatelizowane, czy też nawet negowane przez zachodnie rynki, będą rosnąć w siłę. Marki z rynków wschodzących będą się czuły na tyle pewnie, że wartości przez nich reprezentowane będą coraz częściej eksponowane, stając się jednocześnie źródłem dumy dla krajowych konsumentów oraz, co ważniejsze , źródłem zainteresowania dla konsumentów globalnych.

Trzy doskonałe przykłady promocji własnej spuścizny kulturowej wschodzących rynków:

  • House of Masaba – marka indyjskiej designerki Masaba’y Gupta’y powstała wiosną 2012r, tworzy głównie tradycyjne stroje dla kobiet. Są to ulubione stroje kilku indyjskich celebrytów. Ceny wahają się w przeliczeniu od 450 do 560 zł.
  • Sulwhasoo –tradycyjne kosmetyki Koreańskie, aktualnie podbijające Stany Zjednoczone. Opierają się na spuściźnie setek lat naturalnego leczenia i dbania o zdrowie za pomocą koreańskich roślin aptekarskich.
  • NE-TIGER – Luksusowa marka związana z modą, inspirowana bogatą tradycją Chin. Jej motto: From China, to The World

Źródła:http://trendwatching.com/trends/exceptionall/

http://trendwatching.com/trends/10trends2013/?emerging

Wnioski z „The Deloitte Consumer Review”

On 27 listopada 2012


Kilka wniosków z raportu „The Deloitte Consumer Review”:

  1. Postępująca informatyzacja społeczeństwa ma wpływ na wybory dokonywane przez konsumentów i zwiększa ich siłę jako grupy.
  2. Odsetek konsumentów korzystających z Internetu w ramach swoich zakupów znacząco różni się w poszczególnych branżach.
  3. Coraz więcej konsumentów korzystających z tradycyjnych kanałów dystrybucji zanim dokona zakupu używa Internetu jako źródła informacji o produkcie.
  4. Konsumenci nie stroniący od Internetu wydają więcej na produkty i są jednocześnie bardziej lojalni wobec preferowanych marek.
  5. Poziom wykorzystania Internetu w decyzjach zakupowych wzrasta mimo pogarszających się warunków ekonomicznych.
  6. Konsumenci zaczynają mieć problemy z rozróżnieniem poszczególnych szczebli łańcucha dystrybucji.
  7. Usługi, szczególnie turystyczne, są dobrami najczęściej kupowanymi online. Produkty spożywcze są ich przeciwieństwem.
  8. W ostatnich latach w Wielkiej Brytanii rośnie ilość transakcji dokonywanych za pośrednictwem telefonów komórkowych (mCommerce).
  9. Optymizm konsumentów znacząco maleje, a wraz z nim część planów zakupowych zostaje odłożona na przyszłość. Dotyczy to w szczególności dóbr trwałych, jak samochody czy meble.
  10. Przewidywania dotyczące koniunktury gospodarczej w roku 2012 nie są optymistyczne, poprawa sytuacji ma nastąpić dopiero w roku 2013.
  11. W obliczu kryzysu konsumenci redukują wydatki na dobra luksusowe i zakupy impulsowe,
    a  zarazem szukają nowych sposobów na efektywne wykorzystanie ograniczonego dochodu.
  12. Produkty wysokich technologii wciąż cieszą się ogromnym zainteresowaniem. W szczególności dotyczy to iPodów, smartfonów i czytników e-booków.

Kontrowersyjne błędy popełniane w social media

On 19 września 2012

Czy wiesz, że używanie social media do promocji Twojej marki i próba spełnienia oczekiwań wszystkich „lubisiów” to błędy? Polecamy naszą małą infografikę. Wyjaśnienie w prezentacji poniżej.

Dlaczego rezygnuję z Twojego newslettera?

On 23 sierpnia 2012

Mam już dosyć. Rezygnuję. Długo we mnie dojrzewała ta decyzja, bo rezygnacja nie jest zazwyczaj tak prosta, jak zapisanie się nań. Rezygnuję, bo:

  1. Ciągle tylko piszesz o sobie i o coś mnie prosisz. Nieważne, czy o pieniądze, czy o obejrzenie najnowszej wersji mojej oferty, czy też kupienie tu i teraz. Czy to mi obiecywałeś, gdy zachęcałeś do zapisu nań?
  2. Ciągle do mnie piszesz. Tak, prawda, wczoraj był news od Ciebie, a dziś to już co innego – „news” w imieniu Twojego partnera. Zaczynam mieć dosyć…
  3. Nie dajesz mi powodu, abym w ogóle otwierał Twoje wiadomości. Jeśli nie jestem zniechęcony punktem nr 1 lub nr 2, to pewnie w tytule wiadomości wpisałeś coś w stylu „Niecodziennik Klucza Wiolinowego. Aktualności 23.08.2012”. Proszę – czy to o czymś mi mówi? Niee, raczej nie przekonałem się do straty czasu na otwarcie tej wiadomości. A skoro nie otwieram… to pora zrezygnować z zaśmiecania skrzynki.
  4. Coś mi tu nie pasuje. Zasubskrybowałem newsletter poważnej firmy konsultingowej, a dostaję mailing wyglądający jak spam V1AGRY. Hmm, to chyba nie jest od Was. Rezygnuję!
  5. Znowu ktoś narzeka lub straszy. Znudziły mi się afery Amber Gold, nadchodzące kryzysy i drożejące non stop paliwo. Może to buduje przypadkowe kliki w serwisach horyzontalnych, ale nie w mojej skrzynce, gdzie próbuję wprowadzić ostrą dyscyplinę czytania. Poza tym – ja nie chcę malkontenctwa, nie chce czuć się zastraszany, zmuszany… także – do widzenia.
  6. Co ma piernik do wiatraka? Jeśli tego sensownie nie połączysz w całość (najlepiej jakąś dobrą infografiką), to ja nie mam czasu na zastanawianie się, dlaczego Ty, poważny bank, uczysz mnie, jak szybko przygotować kolację dla znajomych. Nie pasuje mi to. Nie jesteś w tym moim autorytetem. I w ogóle takich informacji szukam gdzie indziej. Żegnam.

 

Uwaga: Tekst mocno zainspirowany artykułem Andrew Hindes, opublikowanym przez PRNews Online.

Zemsta Monty Pythona i cena za darmo

On 3 sierpnia 2012

Żyjemy w gospodarce cyfrowej. Coraz więcej produktów jest wytwarzanych coraz niższym kosztem. Bywają i takie, które z okresu na okres tanieją o połowę. W takim wypadku – zgodnie z zasadami algebry, ich cena zbliża się do zera.
Co by się jednak stało, gdyby przedsiębiorstwa zmieniły ich ceny na radykalne zero już teraz? Historia zna takie przypadki. Istnieją tysiące firm, które zarabiają duże pieniądze na tym, że nie biorą od nas pieniędzy. Oto kilka z nich.

Zemsta Monty Pythona

Jesienią 2008 członkowie ekipy Monty Pythona zamieścili na YouTube oświadczenie, w którym napisali:

Od trzech lat użytkownicy serwisu konsekwentnie nas okradają, kopiując dziesiątki tysięcy naszych nagrań i wrzucając je na You Tube. Czas odwrócić role. (…) Wiemy, kim jesteście, wiemy, gdzie mieszkacie. (…)Ponieważ jednak jesteśmy arcysympatycznymi facetami, wymyśliliśmy lepszą metodę, żeby się na was zemścić: uruchomiliśmy nasz własny kanał Monty Pythona na YouTube.
Nigdy więcej postów z gównianej jakości nagraniami. Dajemy wam cos prawdziwego – filmy wysokiej jakości, prosto ze źródła. (…) Ale to nie koniec – dajemy wam to wszystko za darmo! No właśnie. Chcemy jednak czegoś w zamian(…) Oczekujemy, ze będziecie klikać na linki i kupować nasze filmy i programy telewizyjne. W ten sposób złagodzicie nasz ból i niesmak po całych tych latach, kiedy nas bezkarnie okradaliście.

Miliony ludzi uświadomiły sobie, jak uwielbiają Monty Pythona. Nowe pokolenie poznało twórczość najsłynniejszej grupy komików. Fani zaczęli tworzyć remiksy i mashupy filmików… Po trzech miesiącach sprzedaż DVD ekipy wspięła się ma drugie miejsce w rankingu zakupów księgarni Amazon. Sprzedaż wzrosła o… 23 000%. (słownie: dwadzieścia trzy TYSIĄCE procent).

 

Cały tekst, razem z pozostałymi przykładami, znajduje się na NowyMarketing.pl

Czego uczy nas Starbucks?

On 27 lipca 2012

Skrót tekstu opublikowanego na przegladmarketingowy.com, autorstwa naszej konsultantki.

 

7 stycznia 2008r.  Howard Schultz wrócił na stanowisko CEO Starbucks. Obecność Schulza jako CEO Starbucks spowodowała zwiększenie wartości akcji giełdowych spółki z 7,2 do 20 miliardów dolarów. I to mimo tak szaleńczych ruchów, jak np. zamknięcie wszystkich lokali na kilka dni w lutym 2008r. (celem jednoczesnego przeszkolenia załogi w zakresie jakości oraz marki Starbucks). Dziś Starbucks należy do najbardziej wpływowych marek świata, a Schulz – do 100 najbardziej wpływowych osób na ziemskim globie.

Oto kilka wniosków Shultza na temat biznesu, opartych o prowadzenie Starbucksa:

  1. Dobrze zbudowana marka to rezultat skupienia niekoniecznie na rentowności firmy, a raczej na jej charakterze. (Przykład: w 2006r. Schulz zauważył, że w kawiarniach Starbucksa czegoś brakuje. Doszedł do wniosku, że brakuje w nich atmosfery Starbucksa! Ha!  Okazało się, że był to wynik nadmiernej optymalizacji – wprowadzenia automatycznych ekspresów, czy kanapek z serem na gorąco. Efektem był zapach spalonego sera zamiast świeżo palonej kawy oraz systematycznie spadający udział w rynku).
  2. Wyzwaniem marketera jest sięgnąć po calkiem zwyczajną rzecz, wypełnić ją emocjami, nadać jej znaczenie, a następnie setki razy opowiedzieć jej historię, nawet bez użyciu ani jednego słowa.
  3. Gdy coś kochamy, naszymi działaniami często kierują emocje. To prawdziwy dar, ale i wyzwanie. Nie każdy nadaje sie do tego biznesu.
  4. Klienci oczekują udogodnień w każdej możliwej formie. (Starbucks wziął sobie do serca fakt, że klienci ani nie chcą czekać w kolejkach, ani iść kilka ulic dalej do kawiarni.  Dlatego zatrudniono ekspertów od nieruchomości, którzy mieli zaplanować doskonałą logistykę i idealne lokalizacje dla kawiarni. )
  5. Większość ludzi chce kupować produkty lub usługi od firm, które darzy zaufaniem, a przynajmniej szacunkiem. Zdobycie tego jest jednak coraz trudniejsze. Mimo wielu działań w obszarze społecznej odpowiedzialności, najistotniejsze dla Starbucksa okazało się wpisanie CSR w DNA firmy. Starbucks zobowiązał się do kupna najlepszych ziaren kawy z poszanowaniem zasad etyki. Celem firmy jest zakup 100% wszystkich ziaren kawy do sieci kawiarni zgodnie z zasadami Fair Trade. Cel ma zostać spełniony do 2015r.)

 

pełny tekst dostępny jest tutaj

Cel – pomiar – analiza

On 18 lipca 2012

5 prawd, wybranych spośród 13 przykazań Amber Naslund, wybranych i opracowanych przez Kingę Nurską.

1. Pomiar social media jest problemem, jeśli nie mierzysz nic innego. Social media to przyjazne i proste środowisko do zbierania danych. Prawdziwym wyzwaniem jest powiązanie ich z innymi informacjami i przygotowanie analizy w połączeniu z danymi o innych elementach budujących wizerunek/sprzedaż marki. Pisałam zresztą o tym już w tekście “Mierzenie świadomości w social media”.

2. Istotniejsze od pomiaru aktywności jest mierzenie rezultatów. Powołując się znowu na wyżej podlinkowany tekst, powtarzamy jeszcze raz – liczba fanów na Facebooku wynika z aktywności ich gromadzenia. Rezultatem tej aktywności są konkretne akcje fanów – zapisanie się na newsletter, zapytanie o usługę etc. To są rezultaty i te przede wszystkim warto mierzyć.
3. W związku z powyższym punktem, należy pamiętać, że to cele wyznaczają pomiar.Cele muszą być mierzalne (najpopularniejsza metoda pozwalająca na określanie mierzalnych celów to SMART lub – przyjaźniejsza dla realizatorów – SMARTER). Sformułowanie celu samo może już wyznaczyć miary.

4. Przyczyna to nie to samo, co korelacja. Korelacja to współzależność zjawisk, przyczyna zaś powoduje, że coś się wydarzy. Intensywna kampania w social media i następujący po niej wzrost leadów to korelacja, sama kampania nie jest przyczyną – aby to udowodnić, trzeba by było prześledzić każdy zdobyty lead. Co jest możliwe praktycznie wyłącznie w warunkach laboratoryjnych – warto mieć tego świadomość.

5. Raport nie jest wynikiem. To dopiero plan, sugesti, czy robić w dalszym ciągu to, co do tej pory, czy też zmodyfikować swoje działania. Zawierający zbyt wiele danych raport jest nieużyteczny – dobry raport to dobra interpretacja danych, zawierająca kluczowe przełożenie na rzeczywistość biznesową. Nie są istotne więc np. liczba przedruków, ale Twoja sugestia, o czym to świadczy i w jaki sposób możesz to wykorzystać.

Reasumując: zebranie danych nie jest trudne. Szczególnie w przypadku mediów społecznościowych (tak często określanych jako niemierzalne[sic!]). Dobry PRowiec potrafi wyciągnąć wnioski z nich, przygotowując odpowiednią (najczęściej autorską) metodologię i ją realizując. Wyniki jego pracy muszą mieć przełożenie na skonkretyzowaną rzeczywistość biznesową.

W końcu po to jest PR, nieprawdaż?

Pages:12»

Parse error: syntax error, unexpected ')' in C:\WWW\outside_edu\doorways\out.php on line 139